W kategorii literatura piękna jest 218 produktów.
Strona: [ 1 ] 2 3 4 5 6

Anioł śmierci / Ангел смерти: Powieść wschodnia / Восточная повесть

Anioł śmierci / Ангел смерти:

Edycja dwujęzyczna: polska i rosyjska.

Smutne, ale to prawda. Przez cały czas w życiu człowieka jest coś, czego mu brakuje, coś, co sprawia, że nie docenia tego, co ma w danej chwili... ale być może jest to coś więcej niż to, do czego się zmierza, ku czemu podąża?... „Anioł śmierci” to przepiękny poemat genialnego rosyjskiego poety Michaiła Lermontowa. Mimo, iż minęło wiele lat, gdy utwór ten powstał, to jednak nie stracił niczego ze swojej aktualności. Poezja warta polecenia, poezja, którą koniecznie należy przeczytać i przeżyć.

Печально, но настолько актуально. Все время в жизни человеку чего-то не хватает, он недооценивает то, что есть у него в данный момент... но возможно это что-то, больше чем, то к чему он стремится... Рекомендую! Поэма Михаила Лермонтова «Ангел смерти» посвящена Александре Михайловне Верещагиной (1810-1873). Поэма написана в сентябре 1831 года. Впервые опубликована в 1857 году.

Hyperion

Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. A dual Polish-English language edition. „Hyperion” jest jednym z najważniejszych – choć nigdy nieukończonych – utworów poetyckich angielskiego poety romantycznego Johna Keats (ur. 1795 w Moorgate w pobliżu Londynu, zm. 23 lutego 1821). Poemat jest oparty na wątku zaczerpniętym z mitologii greckiej, który opowiada o tym, jak Tttan Hyperion, będący pierwszym greckim bogiem słońca, został zastąpiony przez Apollina. „Hyperion” is one of the major poems of the English Romantic poet John Keats. The poem is based on the tale from Greek mythology that tells how the Titan Hyperion, the first Greek sun god, was replaced by Apollo.

Ptaki Wierchowiny. Wariacje na temat dni ostatnich

"Przekład z języka węgierskiego Elżbieta Cygielska

Brygada Anatola Korkodusa pilnuje wody, która tutaj, na końcu świata, jest rzeczą świętą. Trysnęła ongiś za sprawą świętej Militzenty, Matki Trójnogiej przybyłej z Niemego Lasu, a powstałe źródła termalne pozwalają utrzymać się miejscowej ludności, która sprzedaje wodę za „kupony”, smalec lub mydło. Wszystko wokół jest śladem przeszłości: była gospoda, stary zakład fryzjerski, dawny szpitalik. O zanikaniu tego, co było, i braku tego, co mogłoby się zdarzyć, opowiada Adam, narrator, przybrany syn Anatola Korkodusa, w parę lat po jego porwaniu i tajemniczej śmierci…

Ptaki Wierchowiny mówią o naturze świata, którą kształtują władza, hierarchia i przemoc. To rodzaj przypowieści o człowieku, o dwoistości jego natury, o instynktach i potrzebie metafizyki, o czekaniu na kogoś, kto „nam wreszcie powie, po co tu jesteśmy”."

Bajki nieco niegrzeczne, czyli Bajek dla dużych dzieci ciąg dalszy

By nie ględzić bez potrzeby, nie używać słów podniosłych,
Powiem tylko, że ten tomik, to wierszyki dla dorosłych.
By przedmowa do tomiku, zbyt nie była rutynowa,
Niech za cały wstęp posłużą, przyjaciela mego słowa.
Bo nie sposób się nie zgodzić ze stwierdzeniem transparentnym:
„Być nie musisz wykształconym, aby być inteligentnym.
I choć zmagasz się na co dzień z losem często dość złośliwym,
To nie musisz być bogatym, aby w życiu być szczęśliwym.
Szary papier w toalecie ciągle wprawia mnie w zdumienie,
Wcale szary być nie musi, biały jest w tej samej cenie…”

Spis treści:

Dobra rada
Na rybach
Wieczór kawalerski
Niekorzystne warunki atmosferyczne
Pilna sprawa
O czym marzy dziewczyna?
Poważna rozmowa
Cel uświęca środki
Szczęśliwa panna młoda
Pociąg
Zboczeniec
Na bazarze
Ojcostwo
Market
O trzech przyjaciołach
Rewelacja
Pani na włościach
Wakacyjna sielanka
Wysoka kultura
Aspiryna
Gwiezdna bajka
Mały Robin Hood
Niespodzianka
Przyjaciółki
Trudna sprawa
Nadinterpretacja
List otwarty do Pana Premiera

W cieniu życia

Nazywam się Krystyna Maria Ring, mieszkam w Warszawie.
W latach mojego dzieciństwa mama zawsze wspominała o swoich i taty przeżyciach z lat młodzieńczych, szczególnie z okresu II wojny światowej, kiedy pod osłoną nocy musieli uciekać z własnego domu ratując życie przed okrucieństwem zbrodni.
Oddanie hołdu wspaniałym, niewinnym ludziom i dzieciom w walce z okupantem było inspiracją do napisania wierszy, których treści powstały na podstawie zasłyszeń, czytania książek, opowieści rodziców, ich przyjaciół o tych tragicznych wydarzeniach.
Inauguracja MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO przez ówczesnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej to szczególny powód oddania wszystkim poległym pięknego, płynącego z serca szacunku i przywrócenie pamięci o ICH TRWANIU.

Groch z kapustą

Tomik „Groch z kapustą” Małgorzaty Chaładus kryje w sobie między innymi wiersze nagrodzone w konkursach literackich i rozproszone w almanachach. „Przycupnięta we mnie samochwała wylazła z kąta, żeby trochę o nich opowiedzieć” - mówi autorka. Wiersz „Na strychu” zajął pierwsze miejsce w sekcji polskiej międzynarodowego konkursu poetyckiego Feile Filiochta w Irlandii w 2008 roku.

Tak tomik „Groch z kapustą” prezentuje autorka: „Bywało, że w świecie fantazji czułam się bardziej swojsko niż w tym realnym. Książki od zawsze zapraszały mnie w krainy, które chłonęłam jak ciekawy nowego podróżnik. Pomimo miłości do literatury zwijałam się na lekcjach polskiego na pytanie „a co poeta chciał w tym wierszu powiedzieć”. Najlepiej byłoby go zapytać, ale cóż, najczęściej już nie żył. Z czasem doszłam do wniosku, że poeta też wcale do końca nie wiedział, co chciał powiedzieć i komu. Są wiersze niby oczywiste jak opis krajobrazu czy zdarzenia, ale najczęściej jest w nich jakiś podtekst, który niektórzy chcą koniecznie wytłumaczyć. Sama jestem czytelnikiem, który nie zadaje sobie zbędnego, według mnie, trudu analizowania tekstu. Po prostu jeden do mnie przemawia a drugi nie. Ktoś uczony powiedział, że poezja jest dialogiem dwóch podświadomości, poety i czytelnika. Dodam od siebie, że jak one się nie dogadają, nie pomoże na to żadna poważna rozmowa. I że mam nadzieję, że z mojej podświadomości wypłynęły teksty zachęcające choćby do flirtu.

Tajemnice Rutherford Park

Angielska posiadłość, życie w złotej klatce i skandal... Wszystko, co najlepsze w brytyjskich powieściach, w jednej książce o głęboko skrywanych namiętnościach i życiu w cieniu nadchodzącej wojny.

W nocy spadł śnieg. Wielki dom stojący na krańcu doliny przypominał żeglujący po białym oceanie pięćsetletni okręt...
Dla rodziny Cavendishów Rutherford Park to znacznie więcej niż dom. To styl życia wyznaczany przez przywileje i surowe zasady – a także przez niewysłowione pragnienia...
Lady Octavia Cavendish żyje jak w złotej klatce. Fortuna, którą wniosła w posagu, pozwoliła jej mężowi Williamowi odnowić majątek, on sam czuje się jednak uwiązany przez zobowiązania i tytuł szlachecki. Od syna Cavendishów Harry’ego oczekuje się, że pójdzie w ślady ojca, ale chłopak żyje swoimi marzeniami: chce zostać pilotem. Tymczasem w pomieszczeniach dla służby pokojówka Emily skrywa tajemnicę, która może okryć ród Cavendishów hańbą.
W wigilię Bożego Narodzenia 1913 roku Octavia przyłapuje męża w niedwuznacznej sytuacji z jego uważaną za skandalistkę piękną kuzynką. Chwilę później Emily wymyka się z domu, by wyjawić światu swój sekret. Na horyzoncie zbierają się czarne chmury, nadciąga wojna, a w Rutherford Park pulsują skrajne emocje...

Klatki z codzienności

Wierszem można się bawić, nie zawsze trzeba nim zbawiać. Klatki z codzienności to przede wszystkim my – społeczeństwo i otaczająca nas rzeczywistość. To czasami niezauważalne motywy, rozdarte mapy wydarzeń, damsko-męskie igraszki, pociągi zgubnych relacji, zabawy, skoki w przeszłość, dystans, ironia i humor przeplatające się z poważną refleksją. Tego zbioru ot tak nie zaszufladkujesz. Czytasz kolejne teksty i nagle znajdujesz się między wersami, odkrywasz inne znaczenia dla pozornie powtarzalnych symboli. Wiersze zmieniają się z czytelnikiem – twoje doświadczenia mogą nadać im niepowtarzalnego sensu. Znajdziesz przestrzeń dla siebie – to nie tylko twórca i jego świat, to odautorskie sygnały, opowieści, czasem zaczepki albo małe bitwy.

Kamil Wojciechowski, ur. 1984 w Zgierzu. Ukończyłem studia na Wydziale FTIMS Politechniki Łódzkiej (informatyka) oraz studia podyplomowe w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Od 2003 do 2013 roku byłem członkiem Zgierskiej Grupy Poetyckiej "Nietakt".

Otrzymałem łącznie ok. 30 nagród w konkursach poetyckich o zasięgu regionalnym i ogólnopolskim. Moje teksty ukazywały się w czasopismach, gazetach, antologiach oraz tomikach zbiorowych, tak na papierze, jak i elektronicznie.

Lista publikacji oraz nagród dostępna jest tutaj: http://kamilwoj.blogspot.com/

Retro-in-spekcje
W kalejdoskopie
Odkrywanie planet
Przebudzenie
Klatka z codzienności
Linia frontu
Chcesz mi pokazać
Wiersz w naturze
Matematyka z języczkiem
Tipsy we dwoje
Michał się stara
Pięć minut
Stażysta
II.
III.
IV.
V.
Alfabeton
Po-rachunek
Don Felipe nie płaci alimentów
Ja, kabotyn
Życzenia z pokoju
W tym mieście
Na klatce, Marzenie
Trzymanie na duchu
ZZA
Kolorowanka dla dorosłych
Tam jest to miejsce
Poszukiwanie
Luna-parki
Okno
Dom
Zmiana warty
Droga
Zbawienie

Wampiriada

Gdyby kiedykolwiek zdarzyło się Wam trafić na Bal u Szatana, „Wampiriada” Mariusza Poźniaka będzie niezbędna.
Znajdziecie w niej niezwykłe wiersze poświęcone najsłynniejszym nieumarłym, od lat rozpalającym wyobraźnię wielu twórców.
Każdy z wierszy a wiele w nich przewrotnych odniesień do literatury światowej i polskiej - uzupełnia nota dotycząca przedstawianej postaci.
Jest więc „Wampiriada” rodzajem przewodnika, poetycką paradą z zaświatów, dzięki której jej bohaterowie ożywają, pozwalając na sięgnięcie w głąb ich mrocznej przeszłości.
Dając im chwilę uwagi, Czytelnik dostaje cząstkę dawnego życia, przebłysk strachu, współczucia, chwilę refleksji…
Dla wielbicieli opowieści wampirycznych to lektura obowiązkowa.
Mariola Jarocka, pisarka

Na szczególną uwagę zasługuje język poetyckiego przekazu, bogaty i ozdobny, naginający się do opisywanych wydarzeń, a jeśli trzeba lakoniczny i rzeczowy.
Ewa Nowacka, pisarka, krytyk literacki

Mariusz Poźniak

ur. w 1976 roku. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Autor tomu poezji „Sakrament księżycowej nocy” oraz zbioru opowiadań utrzymanych w stylistyce fantasy pt. „Kołysanka Wilka”. Opowiadania publikował m.in. w „Czwartym Wymiarze” i w „Ziemi Kłodzkiej”. Należy do Związku Literatów Polskich. Mieszka w Nowej Rudzie.

Jestem

Wiersze zebrane w tym tomiku pochodzą z lat 2005 – 2014. To zbiór wierszy, które ukazują emocje, przeżycia i drogę jaką autor musiał przejść, by być tym kim jest. Wiele z tych wierszy, to wiersze bardzo osobiste, których jednak autor nie chce chować przed ,,światem”.
Bardzo dużo miejsca w poezji Krystiana Karola Lisowskiego zajmuje temat miłości – pięknej, dającej radość ale i ukojenie bólu. Ten tomik, to również podsumowanie pewnego rozdziału w życiu, o którym trudno mu zapomnieć, lecz trzeba to uczynić, by nie oglądając się za siebie móc tworzyć rzeczywistość i budować przyszłość. Znajdą tu Państwo wiersze smutne i optymistyczne, refleksyjne i proste w przekazie. Faktem jest, że tomik ten jest spełnieniem marzeń, jednocześnie dodając skrzydeł do dalszego pisania.

Krystian Karol Lisowski
urodzony 29 stycznia 1982 w Nakle nad Notecią. Poezją zainteresował się w szkole podstawowej, zainspirowany twórczością Leopolda Staffa, zapragnął napisać własny wiersz.
Zadebiutował na łamach periodyku kulturalnego „Kozirynek” w 2008 roku czterema swoimi wierszami. Publikuje na własnej stronie internetowej oraz na portalach tematycznych. Wiersze autora czytane były również w radiu. Pisze również artykuły i felietony.

Sąd w Canudos

Pod koniec dziewiętnastego wieku w Brazylii, na dzikich pustkowiach, żyjący w skrajnej nędzy biedacy zebrali się pod przywództwem charyzmatycznego proroka, Antônia Doradcy, i założyli swoje Święte Miasto, Canudos. Rząd młodej Republiki Brazylii uznał ich samowolną działalność za zagrożenie, które trzeba jak najprędzej zlikwidować. Niespodziewanie jednak okazało się, że zniszczenie tego miasta z błota i gliny zmieszanej ze słomą nie jest wcale takie proste…

Sąd w Canudos (1970) opowiada o ostatnim dniu krwawej wojny domowej, która pochłonęła trzy ekspedycje wojskowe. Sándor Márai odmalowuje niezwykły portret marszałka Bittencourta, dowódcy czwartej ekspedycji przeciwko Canudos, oraz bezimiennej kobiety, mieszkanki Świętego Miasta. Ostatnia konfrontacja dwóch stron konfliktu uświadamia jej uczestnikom, że role sędziów, prokuratorów i oskarżonych w tym sporze nie są rozdzielone tak jednoznacznie, jak sobie wyobrażali. Zdaniem niektórych znawców twórczości Maraiego, to jedna z jego najwybitniejszych powieści.

Ziemia! Ziemia!...

Eseistyczna powieść Ziemia! Ziemia!..., którą Márai napisał na emigracji w Salerno, pomyślana została jako trzecia część Wyznań patrycjusza. Materiał faktograficzny i refleksyjny książki obejmuje czas od grudnia 1944 r. do momentu ostatecznego opuszczenia Węgier (w 1948 r.) przez pisarza i jego rodzinę. Podobnie jak w Wyznaniach patrycjusza, i tutaj Márai podejmuje przede wszystkim próbę intelektualnego podsumowania zdarzeń. Od początku wojny przekonany o ogromnej wadze przemian, jakie nieuchronnie czekają jego ojczyznę, w pierwszych latach powojennych staje się bacznym tych przemian obserwatorem. I stara się sprostać podstawowemu – w jego mniemaniu – zadaniu intelektualisty: wypracować wiarygodne, niestronnicze sądy o wszystkim, co się wokół dzieje, i sformułować własne odpowiedzi na stawiane przez epokę pytania. Jednym z nich jest dramatyczne – i jakże osobiste w przypadku Máraiego – pytanie o sens emigracji.

Wyznania patrycjusza


Autobiograficzna powieść Sándora Máraiego Wyznania patrycjusza składa się z dwóch części: pierwsza z nich to opis dzieciństwa, a zarazem obraz Węgier z początku XX wieku; druga jest relacją z okresu emigracji młodego człowieka (a wkrótce młodego małżeństwa) i jednocześnie portretem Europy Zachodniej w latach dwudziestych minionego stulecia. Jak pisze Teresa Worowska w posłowiu, „całą powieść cechuje owa dwoistość: pierwsza część opowiada o próbie wyrwania się z pewnego świata, druga – o daremności tej próby, o niemożliwości wyrwania się”.

Dzieje tej książki były dość niełatwe: pierwsze wydanie ukazało się w latach 1934–35, lecz na skutek procesu o zniesławienie, wytoczonego przez jedną z opisanych w powieści osób, zostało wycofane ze sprzedaży, a wszystkie kolejne edycje publikowano już w wersji ocenzurowanej przez autora zgodnie z wyrokiem sądu. W niniejszym, rozszerzonym wydaniu po raz pierwszy prezentujemy polskim czytelnikom oryginalną, pełną wersję Wyznań.

Życie na wsi

Młoda, inteligentna prawniczka postanawia porzucić swoje poukładane londyńskie życie i zniknąć. Pisze listy pożegnalne do świeżo upieczonego męża i rodziców i wsiada do pociągu, który wiezie ją na angielską prowincję pełną wyzwań. Stella podejmuje pracę jako osoba towarzysząca niepełnosprawnego chłopca. Bez prawa jazdy, doświadczenia i wyobrażeń na temat życia na wsi co chwila potyka się o własne stereotypy i zmuszona jest walczyć o… przetrwanie.
Inteligentna, przewrotna i zabawna opowieść o zwariowanej charakternej osóbce ze znakomitą galerią pełnokrwistych postaci w tle.

Przekład z języka angielskiego Maciej Świerkocki

Śnienie i życie

Gérard de Nerval przez długi czas zaliczany był do tak zwanych pomniejszych romantyków. Jego dzieło, rozproszone i w dużej części niedokończone, sprawiało problem czytelnikom, komentatorom, historykom literatury i wydawcom. Dopiero ostatnie dziesięciolecia radykalnie zmieniły jego status w historii literatury. Waga dzieła Nervala wydatnie wzrosła dzięki literaturoznawczemu zwrotowi w filozofii współczesnej, która począwszy od Michela Foucaulta, szerzej zajęła się jego pismami, widząc w nich znakomitą egzemplifikację obłędu i problemu ludzkiej tożsamości.

Śnienie i życie obejmuje całą autobiograficzną prozę Nervala z lat 1850–1855, okresu, w którym powstały jego największe dzieła. Sylwia, Pandora i Aurelia – trzy imiona kobiet i wszystkie najważniejsze dziedziny twórczości pisarza: dzieciństwo, podróże i mityczny świat, ale także rozpacz oraz poczucie bycia wyklętym. Zamki Bohemy, Noce październikowe oraz Przechadzki i wspomnienia, łącząc prozę i poezję, fikcję i autobiografię, reportaż i nowelę, dają wgląd w dziewiętnastowieczne realia oraz w umysłowość samego Nervala, jego zmagania z rzeczywistością i literacką formą. Z kolei Przemytnicy to palimpsestowa opowieść o przemierzaniu meandrów historii, które okazują się meandrami ludzkiego umysłu.

Grand

"Pewnego lipcowego deszczowego poranka, przed wschodem słońca, na plaży przed sopockim Grand Hotelem bezdomny mężczyzna znajduje śpiącą tam znaną warszawską dziennikarkę..."
Tak zaczyna się nowa powieść Janusza L. Wiśniewskiego. Obrosły historią i legendami sopocki Grand Hotel staje się miejscem wydarzeń szczególnych, a autor, jak Anioł Podpatrywacz, towarzyszy ludziom, którzy spędzają w tym hotelu jeden krótki letni weekend. Niezauważony wchodzi do ich pokoi, prześwietla ich biografie, zasypia i budzi się w ich łóżkach. Opowiada o ich snach, porażkach, tęsknotach, marzeniach i cierpieniach. Hotel to często miejsce przemienienia. I o tym także jest ta książka. Dziennikarkę porzucił mężczyzna niepogodzony z jej sukcesem, dziadek niemieckiego pastora z sąsiedniego pokoju zabijał Polaków w pobliskim Stutthofie, nieutalentowany naukowiec z pokoju na trzecim piętrze najmuje autora do napisania habilitacji, rosyjski nowobogacki z apartamentu na drugim piętrze zakochuje się w ukraińskiej sprzątacze z hotelu. Atmosfera anonimowości hotelu pozwala bohaterom zrzucić swoje maski, a śledzący ich czytelnik na końcu dowie się prawdy, którą sam już dawno znał. Że wszystkim chodzi o miłość.

Pacjentka z Sali nr 7

Nie cierpię zaczynać dnia od próby samobójczej.
Tak zaczyna się Pacjentka z sali numer 7 – powieść młodego francuskiego lekarza, zainspirowana jego blogiem „Alors voilà: dziennik pojednania leczonych i leczących”. A kończy się słowami: Z życiem nigdy nie ma problemu. Toczy się. By czynić cuda z najdrobniejszej rzeczy. Toczy się.
Szpital. Oddział Ratunkowy. Młody lekarz opowiada swoje 7 dni i 1 noc.
Przechadzam się, śpiewam o tym, co widzę: o tyglu, gdzie ludzie cierpią, śmieją się, zmieniają. I o innych, pochylonych nad tym wszystkim, którzy się z tym zmagają lepiej lub gorzej. Jest miłość, złość, śmiech, strach, nadzieja. Pośrodku Ludzie. Z historiami do opowiedzenia: o Życiu.
Narrator spotyka pacjentów z najcięższymi chorobami, ale i z wyimaginowanymi przypadłościami. Dla każdego ma opowieść wyjętą z życia innego pacjenta. Opowieść, która ma pocieszyć, nieraz rozśmieszyć, dać nadzieję i siłę do walki o życie. Jego proste, mądre zdania zapadają w serce jak budujące aforyzmy.
Niewiele w życiu mam, ale mam opowieści. Spotykam ludzi w łóżkach albo na wózkach inwalidzkich, istoty ludzkie, które stawiają pytania mojemu człowieczeństwu. Nie jestem egoistą: tymi pytaniami dzielę się z innymi pacjentami. Tymi pytaniami splatam wątki ludzkich losów...
Kilka razy dziennie biegnie na Oddział Opieki Paliatywnej. Tam w sali numer 7 pięćdziesięciokilkuletnia kobieta czeka na syna. Jej dni są policzone. Lekarz za wszelką cenę usiłuje swoimi opowieściami utrzymać ją przy życiu. Między nimi rodzi się niezwykła więź.
Będę mówić tak długo, aż samoloty odlecą, aż jej syn wróci. Pacjentka będzie mnie słuchać. Dopóki słucha, żyje. Opowiadajmy, opowiadajmy. Przedłużajmy życie historiami życia innych. Życia tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą.

Baptiste Beaulieu prześwietla szpital ze wszystkich stron. Z lekkością i humorem ukazuje despotycznych szefów, pielęgniarki o wielkich sercach, lekarzy popełniających gafy i błędy, niekończące się konsultacje i niewiarygodne spotkania z pacjentami.
Nasz zawód to przede wszystkim kolejne, wzbogacające nas spotkania. Spotykamy ludzi. Chore ciała, to prawda. Ale też osobowości. Codziennie wieczorem staram się robić spis ludzi, którzy mnie poruszyli. Jestem jak skąpiec liczący monety, albo jubiler polerujący swoje perły. Kolekcjonuję ludzi w głowie. Próbuję w wielości twarzy uchwycić istotę jedności. Czasami zdarza się, że wszystko zlewa się w jeden bezkształtny wir ust, nosów, czół, ran, chorób, uśmiechów i jasnych spojrzeń. Wszystko się ze sobą miesza i twarze mi umykają. Nic nie szkodzi: wszystko jest jednym.
Z opowieści o życiu łączących tragizm i komizm, pełnych szacunku, współczucia i czułości dla człowieka, Baptiste Beaulieu buduje cały teatr ludzkiej komedii i ludziom najbardziej poniżonym przez chorobę oddaje godność i człowieczeństwo.
Wobec tej książki nie można przejść obojętnie. Jej głęboko humanitarne przesłanie to ważny głos na temat stosunku leczących do leczonych, samotności, poniżenia i bezradności pacjenta, znieczulicy i niekompetencji lekarzy. Głos, który mówi, że może i musi być inaczej.

Szaleję za tobą, misiu

On ją kocha. Lecz swoją miłością może jej oddać prawdziwie niedźwiedzią przysługę…

Elsa Bjornberg, gwiazda programu o renowacji domów, bez wysiłku wbija gwoździe i wyburza ściany, nic więc dziwnego, że nie uważa się za delikatną dziewczynę. Do czasu kiedy spotyka Howarda Barra, mężczyznę o błękitnych oczach i potężnych ramionach. Przy nim czuje się taka krucha, taka kobieca. A w dodatku Howard tak na nią patrzy…

Howard zapomina o całym świecie, gdy na ekranie telewizora pojawia się Elsa, lecz nigdy nie sądził, że kiedyś ją spotka. I nagle gwiazda telewizyjna wkracza w jego życie. I to w chwili, gdy życie jej samej jest w niebezpieczeństwie. Howard chciałbyją chronići zamknąć na zawsze w swoim mocnym uścisku, ale ze wszystkich ludzi (i nie tylko) na ziemi to właśnie jego Elsa powinna wystrzegać się najbardziej…

Człowiek, którego prześladował czas

Jeden uczynek, jeden ułamek czasu może odmierzać czernią kolejne rozdziały twojego życia...

Chłopiec celuje z procy do kruka. Koledzy patrzą z niedowierzaniem, jak ptak spada na ziemię. Tak po raz pierwszy śmierć wkracza w życie dziesięcioletniego Willa Bellmana. Śmierć, która już go nie opuści…

Na kolejnych pogrzebach będzie się pojawiać tajemniczy człowiek w czerni.

Aż wreszcie zawrze z nim przerażający pakt…

Człowiek, którego prześladował czasto pełna zadumy nad ludzkim losem, metaforyczna opowieść o czasie i pamięci. Hołd dla Edgara Allana Poego, nawiązanie do jednego z najsławniejszych utworów w historii poezji. I refleksja nad konsekwencjami naszych czynów. Wyborów, których człowiek dokonuje niejednokrotnie w konflikcie z siłami dla niego niezrozumiałymi. A kiedy zrozumienie przychodzi, jest już za późno. Bo „cień kruka trwa na straży” ludzkiej duszy…

Góry na niebie

Następnego dnia wypadała niedziela, doktor Szenk nie lubił niedzieli. W niedzielę najczęściej ludzie się wieszają, są na to dowody statystyczne - odpowiadał gdy go pytano dlaczego przychodzi w poniedziałki taki ponury. Dawniej, to znaczy przed wojną, w niedzielę upijał się albo łajdaczył. Z czasem zarzucił picie, bo zauważył, że wywołuje u niego przygnębienie. Nawet, co było nieuniknione przy jego konstrukcji psychicznej na kacu miewał myśli samobójcze. Ale w zamian potrafił cały dzień spędzić w burdelu. To dawniej, dzisiaj w niedzielę nudził się, to kara za nikczemne postępki z całego tygodnia - oceniał. W piżamie, rozchełstany, ziewając wyjrzał na świat. Nieznajomy ślepiec na skwerze pod kasztanem, z samego rana rżał namiętnie i płaczliwie na harmonii „Ostatnią Niedzielę”, i cóż z tej gorliwości, do kapelusza leciały głównie młynarki i mikołajki( ludzie się szyderczo pozbywali walutowej makulatury) , ten jeden incydent odróżniał tę niedzielę od innych. Niedziela smutna i zrytualizowana jak to na prowincji. Ci sami ludzie dreptali do kościołów pobożnie przyczesani, w rodzinnych stadkach, mamusie jak psy owczarskie czujne, dzieciarnia jako owce swawolna. Koszule i bluzki białe, marynarki, spódnice ciemne, jak się dało z falbanami. Starsi w kapeluszach, jak żałobnicy, nieco młodsi praktycznie, w beretach, starsze kobiety w tiulowych chustach, jak wieczne wdowy, które nigdy nie zaznały kropli radości. Dzieciaki z czerwonymi od tarmoszenia uszami. Ogólnie i powszechnie miny poważne, brwi nastroszone, policzki wygolone, wargi albo wydęte albo zaciśnięte - mówiące patrzcie ludzie, to ja kroczę z żonką i potomstwem. Przed kościołem oczywiście, należy się zgasić papieroska, wyliczone, dużo się nie zmarnuje, chrząknąć, głos przeczyścić, bo może przyjdzie zaśpiewać bogobojnie, poprawić krawatkę, jak się uda, nikt nie patrzy, trzewiki nogawką od tyłu przetrzeć, a niech się świecą jak pociągnięte baranim łojem.

(FRAGMENT KSIĄŻKI)

Edgar Allan Poe i jego nowele

Człowiek, według Poego, gdyby był w stanie odrzucić ciało, przestałby istnieć na własny rachunek, i wtedy stałby się koniecznie Bogiem. Ale to jest niemożebne, inaczej przypuścićby należało, że czynność Boża może wrócić nazad, coby ją robiło bezcelową. Człowiek jest stworzeniem. Stworzenia są to myśli Boże. A myśl nie może być jak tylko nieodwołalną. Zatem śmierć nawet nie uwolni nas od ciała. Da nam tylko inne, doskonalsze, doskonałe zupełnie, skończone, nieśmiertelne. I wszystko wtedy mieć będziemy insze, jedną tylko wolę zabierzemy z sobą. Wola zdolna jest spoić dwa życia, dwa światy, sięgać po za grób, jak i z po za grobu. Bo też człowiek jest myślą Boża, cząstką Boga. A Bóg, to tylko jedna wielka wola, przenikająca wszystko własnością swojej potęgi. Człowiek dla tego jedynie ustępuje Bogu i poddaje się śmierci, że będąc tylko cząstką Jego całości, nie może Mu stawić dość silnego oporu. A przecież, w miarę słabych środków swoich, jakże jeszcze potężnym być może!

(FRAGMENT KSIĄŻKI)

Burza pod lasem

"Bez wstępnych ceregieli, niejako z marszu odpiął jej prawą, sięgającą łokcia, skórzaną rękawiczkę i złożył pocałunek na wilgotnym, zaróżowionym przegubie dłoni. Odwijając rękawiczkę powtórzył pocałunek na lewej ręce. Jak dotąd był to zawsze niezawodny gest, symboliczny wstęp do każdej gry miłosnej. W tym właśnie momencie ogarnął go niepokój. Powinien był już czuć dreszcz podniecenia, skurcz w krtani i lędźwiach, znak, iż gotów jest do miłosnego aktu. Nie tak dawno sam widok łydki dziewczęcia wsiadającego do tramwaju wprawiał go w podniecenie. Teraz oto znalazł się sam na sam z ponętną kobietą, która najwyraźniej oczekiwała go w swych mieszkaniu w miłosnych celach, a poczuł się zimny i martwy niczym głaz. Stali na środku pokoju, rękawiczki były zdjęte. Trzymał nadal w ręce jej dłoń. Dama, tak chciał ją nazywać trzydziestoletnia uśmiechała się do niego wyczekująco a z każdą chwilą coraz bardziej ponaglająco, uśmiechała się. Miała mocne, zdrowe zęby, niewielkie szczeliny między siekaczami i bardzo ostrymi kłami, które nadawały jej w sumie ładnej twarzy jakby trochę wilczego wyrazu. Włosy posiadała kruczoczarne, stąd nad jej górną wargą delikatny meszek. Z powodu orientalnej obfitości kształtów, i ciemnej karnacji, również z upodobania do jaskrawych kolorów i świecącej biżuterii nazywano ją w kołach towarzyskich „odaliską”. Rozrośnięta, ciut przyciężkawa, łydziasta w pełni samica. Wielki Boże, jego rycerzyk, jego duma dotąd taki chwat, zdrajca skapitulował, taka katastrofa, zwłaszcza tym razem przy tej ponętnej i obfitej w kobiece doskonałości dramatycznie nie odczuwał w ogóle żadnego pożądania. Może jej gotowość speszyło go Miał lat pięćdziesiąt i coś, lecz nadal prześcigał w biegach, pływaniu i w siodle każdego swego rówieśnika, tym bardziej, że jego umysł pracował z precyzją i szybkością dobrze naoliwionego karabinu maszynowego. Nie mógł więc w żaden sposób doszukać się powodu, dla którego w kwiecie wieku - tak mniemał - miałby zostać impotentem. Przestraszył się tego słowa. Pociągnął ku sobie „odaliskę” tak gwałtownie, że aż krzyknęła, i przycisnął wargi do jej ust. Odwzajemniła się wsuwając mu język między zęby. Stali tak objęci dłuższą chwilę, ona dyszała zwierzęco, on zaś czuł, jak zimny pot spływa mu po plecach. Nagle pojął aż nazbyt jasno, że jeśli nie zaprzestanie miłosnej gry, cały wieczór skończy się dla niego upokorzeniem i wstydem. Uwolnił jej usta, wypuścił ją z objęć i cofnął się."

(FRAGMENT KSIĄŻKI)

Słone ciasteczka. 10 opowiadań erotycznych

Słone ciasteczka to zbiór pikantnych opowiadań erotycznych autorstwa Katarzyny Miller. Znakomity portret ludzkich uczuć, pragnień i fantazji erotycznych realizowanych w stałych związkach, przelotnych romansach lub pozostających jedynie w sferze pragnień…

Drugie życie doktora Murka

 

Drugie życie doktora Murka to kontynuacja powieści Doktor Murek zredukowany, autorstwa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Tytułowy bohater porzuca swoje ideały i razem ze znajomymi z noclegowni, bierze udział w napadzie. Stwierdza jednak, że nie odpowiada mu profesja bandyty i postanawia zarabiać jako wróżbita. Wkrótce jednym z jego klientów stanie się Seweryn Czaban, którego dom był celem napadu Murka i jego kolegów...

 

Doktor Murek zredukowany

Doktor Murek zredukowany to jedna z bardziej znanych powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Tytułowy bohater - doktor praw Franciszek Murek - zostaje zwolniony z pracy na skutek bezpodstawnego oskarżenia. Nie mogąc odnaleźć się w pełnym cynizmu świecie, popada w skrajną nędzę i staje się bezdomny...

 

Pamiętnik pani Hanki

 

Pamiętnik pani Hanki to ostatnia i jak uważa wielu krytyków, najlepsza powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Autor idealnie oddał w niej klimat przedwojennej Warszawy - rauty, wyjazdy do wód, proszone przyjęcia i codziennie życie elit pokazane z perspektywy zajadłego przeciwnika sanacji.

Książka ma formę dziennika, do którego przypisy załącza autor. Tytułowa bohaterka, Hanna Renowicka jest żoną polskiego dyplomaty. Rozpoczynając śledztwo w sprawie domniemanego romansu swojego męża, wplątuje się w aferę szpiegowską...

 

Żywoty pań swawolnych. Vies des dames galantes

Pierre de Bourdeille, seigneur de Brantôme: Żywoty pań swawolnych. Vies des dames galantes. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française.

Pierre de Bourdeille, seigneur de Brantôme (ur. ok. 1540, zm. 15 lipca 1614) – francuski historyk, żołnierz i biograf. Zasłynął głównie jako pamiętnikarz. Był autorem barwnych Mémoires (t. 1-10) wydawanych w latach 1665-1666. Stanowią one cenny dokument obyczajowy epoki. Obejmują m.in. Żywoty pań swawolnych. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Pierre_de_Bourdeille,_seigneur_de_Brantôme)

Pierre de Bourdeille, dit Brantôme, abbé de Brantôme, né aux environs de 15401 à Bourdeilles, en Périgord, et mort le 15 juillet 16142, dans son château de Richemont à Saint-Crépin-de-Richemont, abbé commendataire et seigneur de Brantôme, est un écrivain français, surtout connu pour ses écrits « légers » relatant sa vie de courtisan et de soldat. Pierre de Bourdeille est un personnage à plusieurs facettes. En effet, abbé laïc (ou séculier) de Brantôme, il s'illustre aussi bien par les armes que par la plume de l'écrivain. Il a beaucoup écrit sur les grands personnages de son temps et des générations immédiatement précédentes. Même s'il n'est pas considéré comme un historien, il est un chroniqueur du XVIe siècle, donnant une vision mordante et vive de son temps. (http://fr.wikipedia.org/wiki/Brantôme_(écrivain)

Złote sidła. The Golden Snare

James Oliver Curwood: Złote sidła. The Golden Snare. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. A dual Polish-English language edition.

James Olivier Curwood (1878-1927) – pisarz amerykański. Urodził się w stanie Michigan, w małym miasteczku Owosso. Ojciec jego spokrewniony był z angielskim pisarzem marynistą Frederickiem Marryatem, matka – z indiańską księżniczką z plemienia Mohawk. Dzieciństwo spędził Curwood na fermie w stanie Ohio, a mając lat kilkanaście wyruszył w długą wędrówkę po sąsiednich stanach; polował na dzikie zwierzęta, próbował handlu skórami, a przede wszystkim poznał i pokochał surową przyrodę, która później stała się tłem jego powieści. W latach 1898–1900 Curwood studiował na uniwersytecie stanu Michigan, a następnie pracował w Detroit jako reporter. W roku 1908 wydał swoją pierwszą książkę pt. The Courage of Captain Plum. Wkrótce twórczość literacka stała się jego pasją. Materiał do swoich powieści czerpał z obserwacji w czasie swych podróży po rozległych przestrzeniach Stanów Zjednoczonych i Kanady. Zapuszczał się na tereny oddalone o setki mil od cywilizacji, poznawał twarde życie traperów i poszukiwaczy złota, a także życie zwierząt Dalekiej Północy. (http://pl.wikipedia.org/wiki/James_Oliver_Curwood)

James Oliver "Jim" Curwood (1878-1927) was an American action-adventure writer and conservationist. His books ranked among Publisher's Weekly top-ten best sellers in the United States in the early 1920s. At least eighteen motion pictures have been based on or directly inspired by his novels and short stories. At the time of his death, he was the highest paid (per word) author in the world. His writing studio, Curwood Castle, is now a museum in Owosso, Michigan.Curwood was born in Owosso, Michigan, the youngest of four children.[2] He left high school before graduation, but passed the entrance exam to the University of Michigan, where he enrolled in the English department and studied journalism. After two years, he quit college to become a reporter. In 1900, Curwood sold his first story while working for the Detroit News-Tribune. By 1909 he had saved enough money to travel to the Canadian northwest, a trip that provided the inspiration for his wilderness adventure stories. The success of his novels afforded him the opportunity to return to the Yukon and Alaska for several months each year that allowed him to write more than thirty such books. (http://en.wikipedia.org/wiki/James_Oliver_Curwood)

Zamek w Karpatach. Le Château des Carpathes

Jules Verne: Zamek w Karpatach. Le Château des Carpathes. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française.

Opowiadanie niniejsze nie jest fantastycznym, chociaż niejednemu może wydawać się nieprawdopodobnym; zwrócimy uwagę jednak, że żyjemy w czasach, w których dzięki coraz nowym naukowym odkryciom, będącym niejako zadatkiem przyszłości, nie można naszej powieści zaliczyć do legend. Zresztą legendy i podania nie tworzą się już teraz, przy schyłku dziewiętnastego wieku, odznaczającym się praktycznością i realistycznymi dążeniami. Nie napotkasz ich ani w Bretanii, tak obfitującej w starożytne, dzikie podania; ani w Szkocji, kraju gnomów; ani w Norwegii, zaludnionej fantastycznymi postaciami elfów, sylfów i walkirii, ani nawet w Siedmiogrodzie, gdzie na tle otaczających go Karpat mogłyby się ukazywać nadprzyrodzone istoty. Chociaż trzeba przyznać, że w krainie Siedmiogrodzkiej lud wierzy jeszcze w zabobony i w średniowieczne czary. Gérando opisywał te odległe prowincje Europy, a Elizeusz Réclus zwiedzał je nawet, lecz żaden z nich nie dotknął przedmiotu, o którym mamy mówić.

„Cette histoire n’est pas fantastique, elle n’est que romanesque. Faut-il en conclure qu’elle ne soit pas vraie, étant donné son invraisemblance? Ce serait une erreur. Nous sommes d’un temps où tout arrive, – on a presque le droit de dire où tout est arrivé. Si notre récit n’est point vraisemblable aujourd’hui, il peut l’être demain, grâce aux ressources scientifiques qui sont le lot de l’avenir, et personne ne s’aviserait de le mettre au rang des légendes. D’ailleurs, il ne se crée plus de légendes au déclin de ce pratique et positif dix-neuvième siècle, ni en Bretagne, la contrée des farouches korrigans, ni en Écosse, la terre des brownies et des gnomes, ni en Norvège, la patrie des ases, des elfes, des sylphes et des valkyries, ni même en Transylvanie, où le cadre des Carpathes se prête si naturellement à toutes les évocations psychagogiques. Cependant il convient de noter que le pays transylvain est encore très attaché aux superstitions des premiers âges. Ces provinces de l’extrême Europe, M. de Gérando les a décrites, Élisée Reclus les a visitées. Tous deux n’ont rien dit de la curieuse histoire sur laquelle repose ce roman. En ont-ils eu connaissance? peut-être, mais ils n’auront point voulu y ajouter foi. C’est regrettable, car ils l’eussent racontée, l’un avec la précision d’un annaliste, l’autre avec cette poésie instinctive dont sont empreintes ses relations de voyage. Puisque ni l’un ni l’autre ne l’ont fait, je vais essayer de le faire pour eux.”

Zając

Piękne są latem Morzelany! Wielki staw czworoboczny, nad nim – dwór biały, duży, wyziera spoza gąszczu drzew i krzewów jak pałac zaczarowany, a na wprost dworu, po przeciwnej stronie stawu – kapliczka biała z dwiema wieżami, z dzwonnicą, białe domki, krzyż żelazny na białej podstawie i wkoło – topole nadwiślańskie. To wszystko przegląda się w wodach stawu i w pogodną noc księżycową widać czarodziejską podwodną krainę wysłaną gwiazdami. Za dnia to wszystko odbija na żywo zielonym tle drzew, krzewów, łąk rozległych. Topole włoskie nadobnie się tu splatają z licznym orszakiem brzóz płaczących, które za powiewem wiatru spod wiotkich szat ukazują białe ciała, jak tancerki w pląsach namiętnych, i znowu się osłaniają, i szumią. Gdzie indziej posępne świerki drzemią spokojnie, kołysane do snu szumem nieustannym srebrnych liści osiki. Wiązy, jesiony, klony pną się na wyścigi wierzchołkami ku słońcu, o lepsze iść usiłują z topolą nadwiślańską, która taką wspaniałą koroną się wieńczy i rozrostem swoim wieki olbrzymiości zda się przypominać. Dwie siostry, lipa i wierzba, wyciągają ku sobie konary, jakby ręce do uścisku, a szmerem liści gwarzą. Poniżej tego rosłego pokolenia, na padołku jego, zasiadły bzy, jarzębina, kalina, głogi, berberysy, akacje.

Z dziennika starego dziada. Opowieść tragiczna

Józef Ignacy Kraszewski. Z dziennika starego dziada. Opowieść tragiczna – opowieść smutna, prawdziwa jednak...
...Samiuteńki jeden, jak palec, na świecie całym! siedem krzyżyków, zgarbione plecy, włosów omal, sił niewiele, snu mało, wspomnień do zbytku, pieniędzy odrobina – a w sercu pustki? – Nie. Gdy się nie może żywych, kocha się umarłych, a ci żywi, jak mi Bóg miły, nie tak są znowu źli i czarni, jak ich tam malują!

Wyspa tajemnicza. L’Île mystérieuse. The Mysterious Island

Jules Verne: Wyspa tajemnicza. L’Île mystérieuse. The Mysterious Island. Edycja trójjęzyczna – polska, francuska i angielska.

Książka opowiada o czasach wojny secesyjnej w Ameryce – przedstawia kilkuletni pobyt grupki uciekinierów na małej, niezamieszkanej wyspie, nazwanej później przez rozbitków imieniem Abrahama Lincolna, w pobliżu drugiej małej i niezamieszkanej wysepki Tabor na Pacyfiku. W skład grupy wchodzą: inżynier Cyrus Smith, dziennikarz Gedeon Spilett, marynarz Bonawentura Pencroff, chłopiec Harbert Brown oraz służący Nab (Nabuchodonozor), a także pies Top. Znaczną część powieści zajmuje opis wykorzystania przez rozbitków swojej wiedzy dla odtworzenia technologii w warunkach wyspy. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Tajemnicza_wyspa)

L'Île mystérieuse raconte l'histoire de cinq personnages : l'ingénieur Cyrus Smith, son domestique Nab, le journaliste Gédéon Spilett, le marin Bonadventure Pencroff et l'adolescent Harbert. Pour échapper au siège de Richmond où ils sont retenus prisonniers par les Sudistes pendant la guerre de Sécession, ils décident de fuir à l'aide d'un ballon. Pris dans un ouragan, ils échouent sur une île déserte qu'ils baptiseront l'île Lincoln. Après avoir mené une exploration de l'île, ils s'y installent en colons et commencent à la civiliser. Une présence semble veiller sur eux et les aider dans toutes les circonstance difficiles, voire tragiques. (http://fr.wikipedia.org/wiki/L'Île_mystérieuse)

The book tells the adventures of five Americans on an uncharted island in the South Pacific. The story begins in the American Civil War, during the siege of Richmond, Virginia, the capital of the Confederate States of America. As famine and death ravage the city, five northern prisoners of war decide to escape by the unusual means of hijacking a balloon. The escapees are Cyrus Smith, a railroad engineer in the Union army (named Cyrus Harding in some English translations); his black manservant Neb (short for Nebuchadnezzar), a former slave who had been freed by Smith; the sailor Bonadventure Pencroff (who is addressed only by his surname, but his "Christian name", Bonadventure, is given to their boat; in other translations, he is also known as Pencroft); his protégé Harbert Brown (called Herbert in some translations), a young boy whom Pencroff raises as his own after the death of his father (Pencroff's former captain); and the journalist Gedéon Spilett (Gideon Spilett in English versions). The company is completed by Cyrus' dog "Top".(http://en.wikipedia.org/wiki/The_Mysterious_Island)

Wyspa czyli Christian i jego towarzysze. The Island, or Christian and his comrades

Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej.

Treść następującego poematu wzięta jest po części z dzieła porucznika Bligh: Opowiadanie buntu i porwanie okrętu Bounty, na Morzu Południowym w r. 1789, po części z Marinera: Sprawozdanie o wyspach Tonga.

The foundation of the following Story will be found partly in the account of the Mutiny on the Bounty in the South Seas (in 1789) and partly in “Mariner’s Account of the Tonga Islands.

Wojna chocimska

Wojna chocimska należy do tych utworów, które przywracają przychylniejszą ocenę wieku XVII u nas, przynajmniej pod względem poetyckim. Kiedy Józef Borkowski, dostawszy jej rękopis, jeszcze na łożu śmierci marzył o jej wydaniu i zaklinał przyjaciela swego, Stanisława Przyłęckiego, by spełnił to jego najgorętsze życzenie, tak wartość poematu tego w słowach pełnych zapału określał: Przeczytałem go z wielką uwagą i mogę cię zapewnić, że jest to utwór przynoszący zaszczyt naszemu piśmiennictwu, szczerze narodowy, pełen najpiękniejszych obrazów poetycznych, a przy tym stanowiący całość zaokrągloną, po mistrzowsku wykonaną. Wojna Chocimska jest w całym znaczeniu tego wyrazu poematem bohaterskim, jakiego nam dotąd nie stawało. Nie jest że to nieodżałowaną szkodą, że przez półtora wieku zostawał w ukryciu? Jakkolwiek dzisiaj, gdy olśnienie pierwszego wrażenia minęło, niepodobna nam sądu tego w całości podpisać, w każdym jednak razie Wojnę Chocimską poczytujemy za najświetniejszy poemat opisowo-dziejowy, jaki nam literatura nasza po koniec wieku XVIII przekazała.

Wilk, psy i ludzie

Przepiękna opowieść Dygasińskiego o przyrodzie – tej dzikiej i tej „oswojonej”, o roślinach i zwierzętach. Zerknijmy na początek opowiadania i zobaczmy jaka uczta czytelnicza nas czeka: Witajcie mi, witajcie nadnarwiańskie lasy! Wasza woń i świeżość zdaje się jeszcze pieścić i upajać mię dzisiaj, choć już dwadzieścia lat temu, jak was pożegnałem. Obraz boru, jak wszedł w duszę, tak w niej pozostał ze wszystkimi szczegółami. I oto widzę przed sobą reprezentantkę naszej szpilkowej roślinności, sosnę. U dołu nie ma ona gałęzi, jest wysokopienna, czerwonawa, leni się cieniutkimi warstewkami, jakby pieniążkami, rozrzuca swą korę dokoła. Wyżej pokryta jest sękami i sęczkami; w górze nosi koronę jak jeleń, rosochatą, rzadką w konary, pomiędzy którymi wysoko czernieje gniazdo wronie, jastrzębie lub krucze. Przysiada ją niekiedy zielona jemioła, co ku dołowi opuszcza kołpak swych liści, tak żywo połyskujących, bo na cudzej wypasionych skórze. Przy ziemi sterczą korzeniska, leży mnóstwo szyszek oraz igieł, tych materiałów budowlanych dla mrówek. Z tych owadów jedne oto dźwigają taką igłę, rozparłszy się całymi siłami jak dwa mocne chłopy; inne odbywają staranne poszukiwania w szyszkach, zalazłszy w każdy ich zakątek — a inne jeszcze wybrały się w uciążliwą podróż, het ku wierzchołkowi drzewa. Alić przyleciał piękny, pstry dzięcioł, lekko przysiadł na drzewie, okiem bystro objął pozycję i zaczął tu swoje gospodarstwo. Strach wielki wśród pracowitego narodu mrówek. Każde stworzenie zna swoich nieprzyjaciół, umie ich dopatrzeć, dosłyszeć, zwietrzyć. Więc te, które były blisko podstawy sosny, czym prędzej na ziemię schodzą, niektóre chronią się na szczyt drzewa i na jego gałęzie, a inne chcą oszukać nieprzyjaciela i chowają się w kryjówkach pod korą. Daremnie! Dzięcioł należy do drapieżników, jawnie napadających na swą zdobycz. Krzyknął głośno — raz — drugi raz... potem dziobem stuka jak młotem, wali w korę. Strach wielki pada na ukryte owady, ten huk ogłusza je strasznie i prawie że pozbawia przytomności umysłu; wyłażą na wierzch, przerażone, zaczynają zmykać, ale cóż im to pomoże wobec dzięcioła? Wiewiórka, przestraszona zgiełkiem, wyskoczyła także jak bomba z dziupli swojej; podskakuje niby piłka rzucona lub sunie w górę zręczniej od dzięcioła; zadarła swój ogonek, zasiadła na dwóch łapkach i ciekawym okiem przygląda się dzięciołowej pracy.

Wigilia Bożego Narodzenia. A Christmas Carol

Charles Dickens: Wigilia Bożego Narodzenia. A Christmas Carol. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. A dual Polish-English language edition.

Opowiadanie Karola Dickensa jest moralitetem w stylu wiktoriańskim. Pokazuje głębokie doświadczenie i przemianę skąpca Ebenezera Scrooge’a, zachodzącą w czasie nocy wigilijnej. Jest on samotnikiem, nielubiącym ludzi, a dbającym jedynie o pomnażanie swojego majątku. W noc wigilijną ukazuje mu się duch Jakuba Marleya – jego zmarłego partnera w interesach, cierpiącego pod ciężarem łańcucha win który wykuł sobie za życia. A co było dalej, dowiesz się czytelniku przeczytawszy opowieść do końca. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Opowieść_wigilijna)

A Christmas Carol is a novella by English author Charles Dickens, first published by Chapman & Hall on 19 December 1843. It tells the story of bitter old miser Ebenezer Scrooge and his transformation resulting from supernatural visits by Jacob Marley and the Ghosts of Christmases Past, Present and Yet to Come. The novella met with instant success and critical acclaim. (http://en.wikipedia.org/wiki/A_Christmas_Carol)

Wierna rzeka. Klechda domowa

Wierna rzeka – powieść Stefana Żeromskiego, która opowiada o powstaniu styczniowym. Wierną rzekę opatrzył Żeromski podtytułem „klechda”, potem (w wydaniu z roku 1925) zmienił podtytuł na „klechda domowa”. Uznając Wierną rzekę za klechdę „domową”, pisarz podkreślał jej osobisty i intymny rodowód, bliski związek opowieści z jego własnymi rodzinnymi, „domowymi” doświadczeniami i tradycjami. Utwór opowiada dzieje miłości księcia i prostej dziewczyny, a akcja powieściowa rozgrywa się gdzieś na odludziu, na tle przyrody, w opuszczonym i zrujnowanym dworku szlacheckim, gdzie pojawia się nawet duch zmarłego przed laty współwłaściciela domu. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wierna_rzeka_(powieść)

Wielki Testament. Le Grant Testament (1461)

Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej.

Wielki testament – utwór Franciszka Villona. Ukazuje uczucia człowieka żyjącego u schyłku średniowiecza. Powstał po wyjściu poety z więzienia paryskiego. Jest to pożegnanie ze światem i swoisty rachunek sumienia. Pojawia się literacki bohater, którego nie było do tej pory w literaturze. Średniowiecze nie znało bohatera przeciętnego, niczym się niewyróżniającego.

W utworze odnaleźć można topos ubi sunt w powtarzającym się refrenie Ach, gdzież są niegdysieysze śniegi (fr. Où sont les neiges d'antan?). Jest to sentencja, maksyma Villona. Wyraża tęsknotę za minionym czasem. W balladzie O paniach minionego czasu, która jest częścią Wielkiego testamentu, zawarta jest idea przemijania oraz niemożności powrotu - memento mori ("pamiętaj o śmierci"). Są także nawiązania do danse macabre, czyli tańca śmierci[potrzebne źródło]. Śmierć jest wszechwładna, wszechobecna, niespodziewana, okrutna. Przeważa naturalistyczne przedstawienie człowieka i śmierci. Pojawia się również motyw skatologiczny. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_testament)

Le Testament est une œuvre poétique majoritairement en vers octosyllabiques (quelques vers décasyllabiques sont présents comme dans la XIIème ballade dite "des langues enuieuses", ou "envieuses" ou "venimeuses" selon les éditions) composée en 1461 par François Villon, riche de plus d'une vingtaine de poèmes relativement autonomes. C'est un fleuron de la littérature médiévale. Un extrait de ce poème a été mis en musique par Alain Souchon sur son album À cause d'elle en 2011. Il s'agit du titre Je plain le temps de ma jeunesse. Un autre extrait a été mis en musique par Georges Brassens dans son album Le Vent (1953), la première ballade du triptyque des ballades au centre de l’œuvre, Ballade des dames du temps jadis. Le premier vers de l’œuvre "En l'an de mon trenstieme aage" est communément reconnu comme une référence implicite au Roman de la rose dont le premier vers, après l'introduction est "En l'an vingtieme de mon aage". Le XVème huitain de l’œuvre, par exemple, ajoutant une référence explicite "Et, comme le noble Romant De la Rose..." (http://fr.wikipedia.org/wiki/Le_Testament)

Wampir

Wampir – powieść grozy. Główny bohater, poeta Zenon, jest emigrantem z Polski, który osiedlił się w Londynie. Tam znajduje stabilizację życiową oraz piękną narzeczoną Betsy. Jego życie komplikuje się w chwili, gdy pod wpływem przyjaciela ulega tajemnicom spirytyzmu. Poznaje hinduskiego guru oraz piękną i tajemniczą Daisy. Zafascynowany nią, coraz bardziej ulega jej urokowi. Za jej pośrednictwem kontaktuje się z duchami oraz staje się świadkiem satanistycznych rytuałów. Jego sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy do Londynu przybywa dawna jego ukochana Ada. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wampir_(powieść)

W puszczy

Kiedy stanął pod drzewem, trudno go było odróżnić od jakiej krzewiny lub pniaka. Miał też podobno przy tym jakąś tajemniczą umiejętność przysiadania, przystawania i zaczajania się tak wytrwałego, iż potrafił wybornie oszukiwać bystre i czujne zmysły zwierząt. Opowiadano, że prawe oko miał na wierzch wysadzone, a dolna część oprawy tego oka była zupełnie odwrócona i krwawo świecąc, opuszczała się ku dołowi. Lewe znów oko miało posiadać barwę siwą, czarną i zielonkowatą. Wszystko to nadawało fizjognomii wyraz nadzwyczaj szpetny. Chytrość lisa, dzikość wilka, drapieżność jastrzębia i pożądliwość piekielnika stanowiły moralne cechy Kostucha podług wyobraźni ludowej. Niby krzaki siwego mchu na dębowej korze, unosiły się gęstym opłotkiem brwi pod wąskim czołem, pomarszczonym w głębokie bruzdy i mającym barwę suchych liści. Twierdzono, że Kostuch nie wydaje dźwięków ludzkiej mowy, że jest zawsze ponury, milczący, zły. Zwierzęta miał prześladować z nadzwyczajną namiętnością, ponieważ nie tylko był żarłocznym i chciwym na ich mięso, lecz doznawał rozkoszy na widok krwi przelanej.

Strona: [ 1 ] 2 3 4 5 6